Właśnie tutaj, w sercu Wielkopolski, wyhodowano niezwykłą odmianę owocu, która zadziwiła krajowych specjalistów odpornością na mróz i skromnymi wymaganiami glebowymi. Mowa o Siewce Rakoniewickiej – odmianie stworzonej przez miejscowego rolnika Walentego Walorczyka, o której pisał Dziennik Ludowy w maju 1981 roku.

Siewka rakoniewicka, fot. www.sadowniczy.pl
Od Hamburga do Rakoniewic
Historia tej brzoskwini sięga jeszcze lat 30. XX wieku. To wtedy młody rolnik Walenty Walorczyk, mieszkający w Rakoniewicach, przywiózł z Hamburga sadzonki brzoskwiń odmiany Kenig von Vorgybgreger. Nie przypuszczał, że z tych kilku drzewek powstanie odmiana, która przez kolejne dekady będzie rozsławiać jego rodzinne strony.
Rodzina Walorczyków miała w regionie długą tradycję gospodarowania. Dziad Walentego zakupił ziemię i staw w Narożnikach od samego Michała Drzymały – bohatera oporu wobec pruskich władz. Ojciec Walentego pracował przez wiele lat w Dortmundzie, a znajomość języka niemieckiego ułatwiła młodemu sadownikowi sprowadzenie pierwszych sadzonek z zagranicy.
Brzoskwinia, która wytrzymała polską zimę
Pierwsze drzewka Walorczyka posadzone w 1936 roku przetrwały wiele zim i… owocowały przez dziesięciolecia. Okazało się, że wyhodowana z nich Siewka Rakoniewicka znakomicie radzi sobie w polskich warunkach klimatycznych. Odmiana nie miała dużych wymagań glebowych, a przy odpowiednim nawożeniu dawała od 50 do 80 kilogramów owoców z jednego drzewa.
Specjaliści zauważali nawet, że im słabsza gleba, tym dorodniejsze owoce. Dzięki temu sady brzoskwiniowe zaczęły się pojawiać nie tylko w Rakoniewicach, ale też w okolicznych gminach – Wielichowie i Wolsztynie.
Gospodarz z pasją
W czasach, gdy o uprawach brzoskwiń w Polsce mówiło się rzadko, Walenty Walorczyk prowadził gospodarstwo liczące 35 hektarów, z czego aż 7 hektarów zajmowały sady. Współpracował z Centralą Nasiennictwa Ogrodniczego i Szkółkarstwa, prowadząc zarejestrowaną szkółkę sadowniczą. Pomagała mu cała rodzina – cztery córki wraz z zięciami, którzy również zakładali własne sady.
Z czasem Siewka Rakoniewicka zaczęła trafiać dalej – nawet do Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach, gdzie badania nad nią prowadził dr Józef Włodek. W rejonie Rakoniewic i Wolsztyna rosły już wówczas setki hektarów brzoskwiniowych sadów, które stały się charakterystycznym elementem krajobrazu końca XX wieku.
Złoty rozdział w historii Rakoniewic
Choć dziś trudno powiedzieć, czy Siewka Rakoniewicka wciąż rośnie w tutejszych ogrodach, jej historia pozostaje ważną częścią lokalnego dziedzictwa. To przykład, jak z pasji jednego człowieka mogło zrodzić się coś, co wpisało się w historię całego regionu – i zostało docenione przez naukowców oraz sadowników w całym kraju.
Siewka Rakoniewicka była owocem pracy, cierpliwości i wielkopolskiej gospodarności – symbolem czasu, gdy lokalna inicjatywa potrafiła przynieść ogólnopolskie znaczenie.
Na podstawie: Dziennik Ludowy, 22 maja 1981 r.
Opracowanie współczesne: DziejeRakoniewic.pl
