W czasie II wojny światowej sport – podobnie jak wiele innych dziedzin życia – praktycznie zamarł. Zajęty przetrwaniem naród nie miał przestrzeni na beztroską rywalizację, a okupacyjne zakazy skutecznie tłumiły wszelkie przejawy organizowanego życia społecznego. A jednak, nawet w tych mrocznych latach, wśród młodych ludzi nie gasła potrzeba spotkania, rywalizacji i odrobiny normalności. Jednym z takich wyjątkowych momentów był mecz piłki nożnej między drużynami z Rakoniewic i Wolsztyna, rozegrany – mimo zakazów – w ostatnich latach okupacji niemieckiej.
O tamtym wydarzeniu po latach opowiadał mieszkaniec Wolsztyna, Maksymilian Piotrowski, znany wśród rówieśników jako “Maks”. Jego wspomnienia to nie tylko ciekawostka sportowa, ale też poruszający obraz młodzieńczej odwagi i pragnienia wolności.
“Pamiętam, jak ‘zamówiliśmy’ sobie mecz z Rakoniewicami. Mimo że Niemcy zakazywali tego typu spotkań, pojechaliśmy na rowerach do Rakoniewic, gdzie na stadionie pod lasem mieliśmy umówioną rozgrywkę. Już jednak na samym początku zdarzyło się nieszczęście – jeden z kolegów z Rakoniewic, o nazwisku Najdek, złamał nogę. Jeszcze nie zdążyliśmy się dobrze rozkręcić, a tu już po meczu. Chłopaki szybko na rowery i w nogi do Wolsztyna. Gdy policja niemiecka z Rakoniewic dowiedziała się o tym zdarzeniu, to zaczęła wyłapywać uczestników zajścia. I złapali nas. Za karę musieliśmy rąbać na drobne kamienie leżące przy drodze Wolsztyn-Rakoniewice i układać na szosie. Taka była kara”.

Sklep z szyldem “Najdek” na rakoniewickim rynku – okres międzywojenny (nazwisko pojawia się również w relacji dotyczącej meczu z czasów okupacji),
Według relacji Piotrowskiego, mecz odbył się na boisku pod lasem w Rakoniewicach – miejscu, które od wielu lat służy lokalnym sportowcom i kibicom. Dziś trudno sobie wyobrazić, że w czasach, gdy za najmniejsze przejawy nieposłuszeństwa groziły poważne represje, młodzież z dwóch sąsiednich miejscowości potrafiła zorganizować mecz piłki nożnej.

Boisko w Rakoniewicah pod lasem.
Mimo że spotkanie zakończyło się szybko i dramatycznie, zapisało się w pamięci uczestników jako symbol odwagi i potrzeby normalności. Sport w tamtym czasie był czymś więcej niż grą – był manifestacją życia i wolności, które próbowano im odebrać.
Dziś, patrząc z perspektywy lat, historia tego meczu to drobny, ale wymowny epizod z dziejów Rakoniewic i Wolsztyna. Przypomina, że nawet w najtrudniejszych czasach ludzie potrafili szukać sposobu, by zachować człowieczeństwo – choćby przez wspólne kopanie piłki.
Źródło: Głos Wolsztyński nr 15 (253), 2002

